Efekt | reż. Agnieszka Glińska

Lucy Prebble Efekt

Spektakl dyplomowy studentów IV r. Wydziału Aktorskiego AST w Krakowie.

Przekład: Klaudyna Rozhin
Reżyseria: Agnieszka Glińska
Muzyka: Mateusz Bieryt
Scenografia: Monika Nyckowska
Kostiumy: Hanka Podraza
Asystenci reżysera: Paulina Puślednik, Andrzej Błażewicz (III r. WRD), Paweł Sablik (III r. WRD).
Video: Franciszek Przybylski

Występują:  

 


Nic mi się nie chce. Nie chce mi się jeździć konno, za dużo trzeba się ruszać; nie chce mi się chodzić, to za męczące; nie chce mi się kłaść, bo albo musiałbym leżeć dalej, a tego mi się nie chce, albo musiałbym wstać, a tego też mi się nie chce. Summa summarum nic mi się nie chce.

Søren Kierkegaard. Albo - albo.


Mam tylko jednego przyjaciela – to echo; a dlaczego jest ono moim przyjacielem? Bo kocham swój smutek, a ono mi go nie odbierze. Mam tylko jednego powiernika – to milczenie nocy; a dlaczego jest ono moim powiernikiem? Bo milczy.

 

 Søren Kierkegaard. Albo - albo


Nie biorę narkotyków. Jedynie 
 paroksetynę. Raz dziennie. Trudno
nie nabawić się depresji w tym kraju,
w tym świecie, w tym
życiu. Doraźnie 

łykam też opipramol,
zwłaszcza przed spotkaniami autorskimi.
Albo lorazepam. Oj, lorazepam trzepie,
otumania, przestawia mózg
na zwolnione tempo. Zdarza mi się też

brać hydroksyzynę i trazodon. No bo jak
bez nich usnąć? Co ciekawe,
jednym ze skutków ubocznych
tego ostatniego jest bezsenność.
Z kolei na pobudzenie

najlepsza jest pseudoefedryna
z dużą ilością kofeiny. Myśli zaczynają
galopować, a tekst sam się mnoży
na papierze.

Poza tym
jestem czysty.

Marcin Orliński
Pierwszy wiersz o narkotykach z tomu Środki doraźne


Niedawno ktoś zadał mi pytanie: „Czy psychiatria jest nauką o mózgu czy nauką o umyśle?”. Mnie się podoba definicja psychiatrii jako nauki o umyśle. Nie można jednak abstrahować od faktu, że umysł „znajduje się” w mózgu. I że sposób funkcjonowania umysłu zależy np. od poziomu glukozy we krwi. Istnieje zatem styk między tym, co subiektywne, a tym, co obiektywne. Obiektywny może być niedobór serotoniny na synapsie. Ta obiektywność przekłada się jednak na subiektywność: na to, że ktoś jest smutny.

Z pewnością wiele zjawisk, które dawniej traktowaliśmy jako normalne czy codzienne, dzisiaj ma etykietę psychiatryczną. Dawniej ktoś był smutny, dzisiaj – cierpi na depresję. Dawniej dziecko było niegrzeczne, dziś – ma ADHD. Dawniej ktoś był nieśmiały, dzisiaj – cierpina zespół lęku społecznego. Nie chcę przez to powiedzieć, że ktoś, kto cierpi z powodu głębokiego smutku, nie ma otrzymać środków przeciwdepresyjnych. Rzecz dotyczy granicy; rozróżnienia sytuacji, w których podanie leku jest słusznym działaniem, od tych, w których jest to nadużyciem. Te granice psychiatrzy widzą nieraz w różnych miejscach. Wedle jednych każdy smutek zasługuje na prozac, wedle innych – doświadczenie głębokiego smutku po śmierci bliskiej osoby winno być odpowiedzialnie przeżyte. Ten sam stan raz może być określany słowem „żałoba”, innym razem – „depresja”.

Dostrzegam niebezpieczeństwo, że lekarz będzie narzucał pacjentowi własne przekonania etyczne. Jeżeli psychiatrze bliski jest wzorzec hedonistyczny, być może  wkroczy z prozakiem wcześniej niż lekarz uznający wartość konfrontacji z własnymi przeżyciami duchowymi. Z tym wiąże się pytanie o znaczenie kategorii sprawczości.

Metody psychoterapeutyczne z pewnością działają głębiej niż sam tylko lek: pozwalają pracować nad zaburzeniem, nie zaś skupiać się jedynie na usuwaniu objawów. Inna sprawa, że w pracę terapeutyczną i lekarz, i pacjent muszą włożyć znacznie więcej wysiłku. Poświęcić więcej czasu. Fiolek z olanzapiną czy kwetiapiną są miliony. Na wyciągnięcie ręki.

Wszyscy natomiast, nawet reprezentanci postpsychiatrii, nie mają wątpliwości co do tego, że poważna psychoza wiąże się z ogromnym cierpieniem. A cierpienie jest znacznie ważniejszą kategorią niż objaw. Jest czymś, co domaga się działania. Dlatego nawet oni nie podważają sensowności podania w pewnych przypadkach haloperidolu czy nowoczesnej olanzapiny, środków usuwających psychozę. Urojenia prześladowcze przekładają się na doświadczenie tak silnej opresji, że nikomu nie życzę takiego przeżycia.

Bogdan de Barbaro w wywiadzie dla miesięcznika ZNAK nr 701


Premiera: 7 października 2017 r., godz. 19:00, Scena 210, ul. Straszewskiego 22.

Prapremiera sztuki The Effect była w National Theatre w Londynie, w reż. Ruperta Goolda i w kopredukcji 
z Headlong 13 listopada 2012 r. Prawa autorskie do  w/w sztuki reprezentuje w Polsce Agencja ADIT Elżbieta Manthey.

foto/portrety: Franciszek Przybylski
foto: Ewelina Konior-Słowińska